Koniec maja i początek czerwca to czas gdy na Rozoczu pojawia się bardzo rzadki i piękny storczyk zwany obuwikiem. Jest pod ochroną, nie wolno zrywać, wyrywać, wykopywać. Wystarczy że sfotografuje cie, pod warunkiem że znajdziecie tego żółtego bucika.
WIĘCEJ >
Obudziłem się po lekkich opadach śniegu. Herbata i w drogę. Moim celem był Czarny Staw i opcjonalnie dopływ Czarnego stawu Świerszcz. Od domu do celu podstawowego mam cztery kilometry, postanowiłem pójść pieszo. W plecaku tylko Nikon D750 i dwa obiektywy 50/1.8 i 20-35/2.8 obydwa to Nikony, była też kanapka. Gdy do celu zostało około kilometra bacznie obserwowałem okolice wyszukując tropów i śladów zwierząt. Potem były tropy lisie, ryjówki i wiewiórki. Ta sytuacja zmieniła się zmieniła gdy doszedłem do celu. A tu, był bal, wielki Bal. Co tu się musiało odprawiać to świat nie widział. W jednym miejscu nad brzegiem cała masa tropów. Wielu tropów, były dziki i jelenie nieco z boku sarny się przyglądały. Całość na pewno widziały dzięcioły czarne oraz krzyżówki które były na wpływie Świerszcza do Czarnego Stawu.
WIĘCEJ >
Minął rok od czasu gdy zadałem sobie pytanie, czy wyjdę gdzieś w teren jeszcze? Czy jeszcze będę fotografował teleobiektywem. Czy będę w ogóle fotografował? Obecnie pierwszego stycznia 2022 roku już jestem pewien że będę nadal fotografował i spotykał się z kolegami po fachu i z przyjaciółmi którzy mnie wspierali. Dziękuję rodzinie, dziękuję Monika, Sabina, Agnieszka, Ania z Akademii Przyrodniczej na Roztoczu. Dziękuję Arturowi, Robertowi, Czesławowi, Pawłowom, Przemkowi, Zdzisławowi, Krzysztofowi, Piotrowi, Grześkowi oraz Wiesławowi i Mikołajowi. Rok temu zacząłem ostrą walkę z chorobą. Wygrywam robię fotografie
i prowadzę auto.
WIĘCEJ >
Była piękna pogoda, słoneczko świeciło i grzało mój twarz. Ptaki już ucichły poza tymi najdrobniejszymi, które krążyły w koronach świerków i jodeł. Delikatny zapach żywicy unosił się w powietrzu, szedłem powoli napawając się świeżym pachnącym powietrzem. Ten listopad okazuje się nadzwyczaj słoneczny. Zszedłem z ubitej drogi pod nogami zrobiło się miękko. Po chwili wszedłem między drzewa, stojące i te powalone, ale jakże potrzebne dla innych drzew i organizmów żywych. Teraz pod nogami miałem cudowny kobierzec mchów zielonych. Wiatr ustał, jest ciepło i jeszcze bardziej pachnąco. Jest pięknie. Do złotej godziny pozostało jeszcze trochę ale obraz jawił się wspaniały, niczym z powieści James`a Olivera Curwooda "Łowcy Wilków, łowcy złota, łowcy przygód". Książkę czytałem ze cztery razy zimowymi wieczorami. Nazajutrz wyruszałem w śniegi Roztocza Środkowego. Tym razem cel był inny. Ale o tym sza! Kijkami badałem grunt, wszakże to kraina bobra. Każde przyklęknięcie oznaczało namoczenie się w mokrym mchu. Ale nic to. I tak to doszedłem do miejsca które spełniało moje wymagania, ale o tym innym razem.
WIĘCEJ >
Miałem tym razem szczęście fotografować ślub w niezwykłym miejscu jakim jest nasz piękny kościółek na wodzie w Zwierzyńcu. Wesele było w klimatycznej Karczmie Młyn. Para młoda chętnie pozowała wraz z zaproszonymi gośćmi. Śmichów, chichów, było co nie miara. Wszystkiego dopełniała wspaniała kuchnia i bardzo sprawna obsługa.
WIĘCEJ >
Do tej pory nasze wyprawy były dość luksusowe bym rzekł. Na fotografowanie chomików wstawałem o 7, 8 godzinie rano. Po kawie i śniadanku. Brzuszek pełny, cieplutko i przyjemnie. No, potem było różnie. Ale dziś, choć to raptem 4 rano to magnetyzm łóżka był silny, ale co tam. Wstałem, kawa zrobiona i wypita, w drogę. Na miejscu bylismy ciut po 5 rano. Zimno, mokro, bardzo mgliście. Klimaty miały być. Nie było. ale za to było ptasio. I całkiem przyjemnie, nawet błoto nie było zbyt zimne w dotyku gdy czapla nadobna zaczęła się zbliżać. Tak jak zwykle w takich momentach zaliczam glebę od razu. Czy było warto sami oceńcie. Ja byłem zadowolony, myślę że koledzy także. Piszcie czy też byście chcieli uczestniczyć w takich wycieczkach. Zapraszam do kontaktu rbijas@gmail.com.
WIĘCEJ >
Wędrując po polnych drogach szukając śladów i tropów drobnych ssaków napotykam czasami na całą paletę barw i kolorów mieniących się na żółtym tle rzepaku. Zadumany, zawąchany, czasami wzdrygnę się warczeniem chomika, lub zobaczę wpatrujące się we mnie ogromne i łagodne oczy sarny. Po chwili czar pryska i tylko zad widać gdy sarna umyka wysoko skacząc. Ach te pola.
WIĘCEJ >
Czasami zdarzy się fotografowi przyrody taki moment, taka chwila kiedy może obserwować zachowania swoich ukochanych bohaterów. Zdarza się, że takie chwile zatrzyma. Być może to ostatnie takie chwile w tym sezonie podczas fotografowania susłów, a może to w ogóle ostatnie chwile w życiu młodego susła? Może fotograf nigdy więcej nie natrafi na taka sytuację? tego nie wiemy, dlatego u mnie jest dużo zdjęć których nikt inny by nie trzymał bo nie są idealne. Te zdjęcia pokazują nam świat zwierząt i ich uczucia.
A ja zakończyłem fotografowanie z usmiechem na twarzy i z duszą radosną.
WIĘCEJ >
Fotografowanie tych wspaniałych zwierząt jest dla mnie czymś wyjątkowym i niezwykłym. Cieszę się gdy okazują mi choć odrobinę zaufania i pozwalaja się fotografować z bliska, czasami bardzo bliska. Dziś suseł nic sobie nie robił z mojej obecności i podszedł na 1,5 m popatrzył mi w oczy i leniewie schował sie w swojej norce. Zapraszam do ogladania.
WIĘCEJ >









