Zimna ta wiosna tego roku. leżałem trochę na mokrym piasku nad zalewem na Rudce. Wiało mocno i bardzo zimnym wiatrem. momentami padały płatki śniegu. Nad wodą zatrzymała mnie brodziec. piekny ptak. Warto było pomarznąć.
WIĘCEJ >
Kilka upalnych dni sprawiło ze nasze pola pozieleniały i zażółciły się. Wiosna to czas kiedy życie eksploduje feerią barw i ptasich treli. Wszystko kwitnie, bzyczy i ćwierka. Aż chce się żyć. Zapraszam na kilka zdjęć z ostatnich wypraw. Więcej w galerii.
WIĘCEJ >
Nastała wiosna kwitnaca pachnąca, wspaniała. Życie buzuje na każdym kroku i na każdym piętrze lasu i łąki. Florianka to zawsze było dla mnie magiczne miejsce. Zawsze ten zakątek oferował coś wspaniałego. Tak było i tym razem. Od śpiewających krętogłowów, krzyzodzioby świerkowe, jaskółki dymówki. Gdzie jest takie miejsce na świecie, gdzie leżąc na drodze fotografujesz ptaki, opodal w stajni koniki polskie rżą, a nad głową przelatująz krzykiem ptaki.
WIĘCEJ >
W niedzielę rano wyjeżdżałem z domu gdy słoneczko ślicznie świeciło i było ciepło (jak na początek marca). Gdy dojechałem w moje ukochane miejsce już nieźle padało, o zasiadce mogłem zapomnieć. Więc ruszyłem samochodem z wolna, bacznie przypatrując się okolicy. Bardzo się ucieszyłem gdy zobaczyłem moje ukochane gęsi. Dopiero w domu zorientowałem się że są tam nie tylko gęgawy. Kto zgadnie jakie jeszcze gęsi widziałem? W drodze powrotnej zajechałem do lasu, do mojej przysłowiowej Kanady. Jak zwykle w tym miejscu w nos uderzył zapach żywicy i wilgotnego mchu. W powietrzu roznosił się głos dzięcioła czarnego. Zagłębiając się w las zobaczyłem duże odchody, już obkurczone ze starości ale domyślam się do kogo mogły należeć. Plecak na plecach aparat schowany. Siąpi deszcz. Idę ścieżką zagłębioną nieco.
WIĘCEJ >
Bardzo dawno temu kiedy rozpoczynałem swoją przygodę z fotografią przyrodniczą widziałem zdjęcie tego pięknego i wtedy dla mnie bardzo egzotycznego ptaka na portalu fotografia przyrodnicza. art. pl. Marzeniem było spotkać go dość blisko by zrobić dobre zdjęcie.
Jako krótkowidz mam nieco pod górkę z postrzeganiem z daleka. Pamiętam jak dziś byłem w Sułówku, było popołudnie i już staliśmy na szosie. Wtedy kolega szepcze widzisz, widzisz, zimorodek siedzi. Pokazał mi palcem gdzie siedzi. Ja smutnym wzrokiem spojrzałem na swój obiektyw. Żałość nad żałościami. Tamron 70-300 naście lat temu to była niestety technologiczna porażka. Ale co, skradam się. Przy moim wzroście dość mizernym, nie miałem większych problemów by sunąć między gałązkami łoziny. Cały czas miałem na oku ptaka, klejnot w zieloności podświetlony zachodzącym słońcem. Faktycznie nie był płochliwy, siedział grzecznie. Ręce drżały z podniecenia. Kurczę zimorodek, tak blisko! Klęknąłem w błotku ochoczo, uspokoiłem oddech. Uniosłem obiektyw, wizjer przyciśnięty do oka, wypuszczam powietrze i naciskam spust migawki. Poszła seria mojego pierwszego aparatu cyfrowego całe 3 klatki na sekundę. Ptak siedzi, emocje są niezwykłe, przymierzam się znowu i znowu trzy klatki. Gdy wstałem bo ptak poleciał, cały dygotałem z przejęcia. Musiało wiele lat minąć by znowu się z zimorodkiem spotkać, tym razem było to w Zwierzyńcu nad Wieprzem. Tu niestety warunki drastycznie niekorzystne dla fotografa. Sprzęt już nowocześniejszy, lepszy, ogniskowa dłuższa, i ilość klatek większa a także dużo większa czułość większa.
WIĘCEJ >




